Nie ma nic ważniejszego od tanga

Pły­nę­łam. Ojcze nasz, Matko Prze­naj­święt­sza, nie będę chciała nic innego, przy­się­gam, nic innego nie chcę w życiu, tylko żeby to trwało. Nie­sa­mo­wite wra­że­nie total­nego odlotu. Chwila tak inten­syw­nej przy­jem­no­ści, że chcesz się śmiać w głos. Chwila tak nie­wia­ry­god­nego szczę­ścia, że chce ci się pła­kać. Chwila takiego zapo­mnie­nia, że boisz się
ode­tchnąć głę­biej, żeby nie ule­ciała. czy­taj dalej

Jak wstąpiłam bezwiednie do wojska

Jej ryk sły­chać było na ulicy. Schryp­nięty, zdarty głos przy­po­mi­na­jący zawo­dowo nad­uży­wa­jącą ama­torkę trun­ków wyso­ko­pro­cen­to­wych. Waha­łam się przez moment, ale jed­nak uchy­li­łam drzwi. Leżała na ciele innej kobiety, wygi­na­jąc jej nogę do tyłu. Na ramie­niu wyta­tu­owane miała „lila”, a jej atle­tyczne, acz szczu­płe ciało przy­gważ­dżało drugą kobietę do urzą­dze­nia, zmu­sza­jąc ją do wygię­cia nogi jesz­cze bar­dziej. czy­taj dalej

Gran Milonguero

Tyle razy powta­rza­łam sobie, że powrót do Buenos Aires jest ryzykowny.

Wcze­piona w kraty żebra­łam bez czci i honoru. Przy­cho­dzą cza­sem takie chwile. Żało­śnie ucze­piona wpa­try­wa­łam się w Panią za kratą, która mogła pomóc. Ale nie. jeste­śmy w końcu w mie­ście, w któ­rym jeste­śmy. Wie­dzia­łam, że ma mnie za zło­dziejkę. Ale nie­ważne, było mi i tak wszystko jedno, bo nie mia­łam wyj­ścia. czy­taj dalej

Tango zaczyna się przed tangiem

Kiedy fry­zjer obciął cię tak, że lepiej spę­dzić mie­siąc w domu, naj­le­piej w bun­krze za podwój­nym ryglem, zja­dłaś banana na któ­rego masz aler­gię i twoja twarz wyglą­dała tak, że roz­wa­żasz powrót do woalek i z czy­stych rze­czy została ci naj­gor­sza sukienka, wyj­ście na milongę jest aktem odwagi. Albo samo­bój­czym. czy­taj dalej

Tylko taniec

Oglą­da­nie przez publicz­ność w total­nie żenu­ją­cym momen­cie jest czymś, czego więk­szość nor­mal­nych ludzi (i ja jed­nak też) pra­gnie uni­kać. Nie zawsze się to jed­nakże udaje.

O czym prze­ko­na­łam się po ostat­niej lek­cji baletu. czy­taj dalej