Jak zostałam stwórcą. No, dobra, zającem doświadczalnym.

…No, może prze­sa­dzi­łam ze Stwórcą. Powiedzmy — inspi­ra­cją dla twórcy. Ćwiczy­łam dziś śliczny krok (kop­nię­cie mię­dzy nogi part­nera, chyba będzie moim ulu­bio­nym) z ładnym wyj­ściem do boku. Nie mogło mi to wyjść, cią­gle mia­łam gdzieś nogi w dziw­nych miej­scach, a Erne­sto był coraz bar­dziej zachwy­cony. czy­taj dalej